Klej do kieszeni, kamizelki do szafy – i oby na zawsze! Grupa, która przez dwa lata terroryzowała kierowców, niszczyła pomniki i dzieła sztuki, ogłosiła zakończenie swojej kampanii w Polsce. Próba przypisania sobie sukcesów rządu w obszarze transportu to tylko desperacka próba zachowania twarzy wobec nadchodzących wyroków sądowych.
1. "Sukces", którego nie było
Aktywiści twierdzą, że „wypełnili misję”, bo temat kolei zagościł w parlamencie. To absurd. Temat transportu publicznego jest obecny w debacie od dekad, a jedyne, co „Ostatnie Pokolenie” osiągnęło, to:
-
Gigantyczny hejt społeczny: Zniechęcenie tysięcy Polaków do idei ochrony środowiska poprzez agresywne formy protestu.
-
Wandalizm: Dewastacja Syrenki warszawskiej czy bram Stoczni Gdańskiej, za co sprawcy w końcu usłyszeli wyroki.
-
Koszty policyjne: Setki tysięcy złotych z pieniędzy podatników wydane na usuwanie ich z jezdni.
2. Strach przed odsiadką i grzywnami
Mimo buńczucznych haseł, w komunikacie grupy wybrzmiewa obawa o toczące się sprawy karne.
-
Nieuchronność kary: Kary więzienia w zawieszeniu i nawiązki liczone w dziesiątkach tysięcy złotych (jak w przypadku ataku na Syrenkę) skutecznie ostudziły zapał „bojowników o klimat”.
-
Brak wsparcia elit: Nawet ratusz Trzaskowskiego, który wcześniej przymykał oko na ich działania (wynajmując im lokal), pod presją opinii publicznej musiał zacząć reagować.
3. Lekcja dla przyszłych naśladowców
Koniec tej organizacji to sygnał dla każdego, kto myśli, że ideologia stoi ponad prawem.
-
Stop bezkarności: Polska nie jest i nie będzie miejscem dla grup stosujących przemoc symboliczną i fizyczną wobec mienia i obywateli.
-
Obrona normalności: My, jako Konfederacja, od początku żądaliśmy twardej reakcji. Cieszę się, że nacisk na policję i prokuraturę przyniósł skutek – bandytyzm nazwany „aktywizmem” przestał się opłacać.
4. Czas na prawdziwy rozwój, a nie blokady
Zamiast przyklejać się do asfaltu, warto budować drogi i modernizować kolej. Polska potrzebuje mądrej transformacji energetycznej opartej na atomie i interesie narodowym, a nie na histerii ludzi, którzy boją się postępu.
To małe zwycięstwo normalności! Miejmy nadzieję, że to faktycznie ostatnie takie pokolenie, które zamiast pracować dla Polski, wolało ją niszczyć w imię utopii. Od jutra drogi wolne od blokad!